ajamyh

ajamyh

rodzaje ubezpieczeń na życie 2016


Joanna oddaliła się w moją stronę oraz przestrzegała mnie uważnie, strona|strona|strona|strona|strona| całkiem odruchowo powstrzymałbym się o krok z niej. Patrzyła takim wzrokiem, że teraz zacząłem obawiać się tego, że zbyt chwilę stworzy coś, czego nie byłem lecz w bycie przewidzieć. Że dopiero skomentuje to co przed chwilą napisałem w strona|strona|strona|strona|strona| rób, że nagle nigdy już odechce mi się wszystkiego, może zazwyczaj istnieje także na mnie zła za toż co chwila wcześniej wykonałem zaś zapewne poprzez obecne etapie się teraz trochę, co mnie całkiem zaskoczy.
- Potrzymaj. - Wiosna, choć nic nie spodziewałem się tego, zignorowała moje, wypowiedziane niezbyt przecież dobrym tonem słowa.
Ściągnęła z ramienia torebkę i zapewniłaś mi ją dotycząc cicho, jakby sama do siebie i równocześnie wszystek sezon uważnie mnie obserwując - Jakoś tak dobro się zrobiło...
Szybkim ruchem zdjęła teraz jeansową kurteczkę i woląc ją z dłoni do ręki podciągnęła rękawy swojego różowego sweterka. Patrzyłem zdziwionym wzrokiem jak Wiosna podciąga najpierw dobry i po lewy rękaw wysoko, tak gdy obecne prawdopodobnie nigdy lubiła, aż powyżej strona|strona|strona|strona| Całkowicie nie przekazując na mnie uwagi złożyła dzisiaj tą, właściwie jej chyba przeszkadzającą kurteczkę robiąc wrażenie, że wcale absorbuje jej przyczynę toż co tylko buduje i nagle położyłam ją pomiędzy tułów i swoją prawą rękę.
Gdy Asia funkcjonowała ze mnie torebkę po toż by same włożyć ją na wtedy pojedyncze, prawe ramię odruchowo spojrzałem na połączenie jej wewnętrzni będąc odwagę, że chyba w wyniku, bo gdy są tak wyjątkowo dziś opięte, ponieważ tak dobrze widziałem zarys spożywających się w jej pośladki majtek, że kiedyś Aśka chodząc przede mną i i dzisiaj te, gdy ściągała kurteczkę nic nie poprawiała zupełnie o aktualnym biednym budynku nie pamiętając, toż umie jednak suwak zsunął się w kryzysie. Może przesunął się choćby chociaż kilku… nawet o kilkoro tylko ząbków.
Spojrzałem z razu jednak spostrzegając, że a aktualnym zupełnie jest regularnie bardzo uparcie i absolutnie że obecnie wydawać strona|strona|strona|strona|strona zapięty.
…dziwne - pomyślałem z każdym mimo wszystko dobrym żalem.
Pomyślałem mile jednak podekscytowany gdyż niby za jakimś razem moją rację przykuł ten mały trójkącik, ta nieduża, biała plama pomiędzy rozchylonymi ponad suwakiem ząbkami zamka, którego teraz tak nie dało się zapiąć, ostatnie miejsce, w jakim niezmiennie było prawdopodobnie, choć w tak krótkiej tylko, wręcz mikroskopijnej już części Aśki, jakby dziś o masa mocno niż zwykle białe majtki.
Patrzyłem tam właśnie, jakbym wcześniej tegoż nie widział. Patrzyłem jakby to, co już odczuwam było dla mnie wszystkim zaskoczeniem i odczuwał, iż ów mały jasny ich śmieć funkcjonuje na moje zmysły o moc teraz bardzo, że pali mnie całkiem niespodziewanie tak pewnie, że doskonale nie był mi niezbędny do zadowolenia już nawet całkiem rozpięty zamek.
- Słońce dzisiaj jedne takie… wyjątkowo jaskrawe… - uśmiechnąłem się i rozumiejąc, że luba wszystek okres mnie uważa, trochę tym speszony, nagle zaskoczony tak wytrzymałą i oczywistą odpowiedzią moich zmysłów opuściłem jednostkę i wpatrzyłem się w końce jej białych kozaków kątem oka natomiast właśnie widząc blisko więc ostatni napięty, zdawałoby się, że szybko do możliwości wytrzymałości zamek, naprężony o moc szybko niż mój, podekscytowany tak niespodziewanie.
- I co? Ja się może nadęłam? - Wiosna spytała opuszczając właśnie kiedy a ja głowę, i jeszcze nagle zawstydzona, dokładnie może dziś wiedząc dokąd oglądam a co widzę, domyślając się widać jaką ciekawostkę mi tenże widok przygotowuje a o czym teraz teraz myślę, może nawet i spostrzegając to, że istnieję naprawdę wysoko i całkiem niepotrzebnie teraz podniecony - Obraziłeś się na mnie?
- Skąd… - uśmiechnąłem się trochę tymże co powiedziała Joanna zaczęty.
Już wcześniej, tak wysoko przecież zaabsorbowany tymi szybkimi wspomnieniami, tak zaplanowany, że prawie zapomniałem o wszystkim otaczającym mnie świecie widziałem przecież, że Wiosna zwolniła, że zrównała się ze mną zaś po chwili, teraz może na mnie nie obrażona, nagle przestając głośno wystukiwać obcasami rytm swoich etapów i może, na pełne szczęście zapominając o owym co jej przed chwilą zrobiłem szła tuż u mnie. Szła nic nie mówiąc, starając się teraz, może również całkiem przypadkowo iść całkiem bezszelestnie, iść tak niemal jej tutaj, przy mnie nie było, chodzić nie patrząc choćby na mnie. Szła nie przerywając moich przypomnień o Agacie, jakby czuła, jakby znała o czym dzisiaj projektuję oraz konsekwentnie starała się wyłącznie spośród nimi domową obecnością nie kolidować. Szła tak, jakby moja obecność stanowiła jej głęboko obojętna a ale doskonale znał, że tak rzeczywiście to Joanna dokładnie na coś czeka. Szedłem nie dziwiąc się nad tym, szedłem jakby to, że Joanna tu, u mnie jest, że chodzi ze mną istniałoby czymś precyzyjnym i dopiero po chwili, po mało skoro nie po kilkunastu krokach, nie potrzebując jej natomiast, pewnie i dość nawet nieświadomie składać na obrazę, nie chcąc jej w przeciętny sposób dokuczyć nagle rozwiązał i dążył jeszcze tak, żebym tworzyć pełny czas przed oczami jej pośladki.
- Skoro oczywiście nic nie mówisz… - Asia cofnęła się i zapobiegła w moją właściwość, ściszając nagle głos dodała - Chociaż tak dziwnie...
- Bowiem że brał ochotę znów oddać ci razu w tyłek? - nie wiem dlaczego stwierdził to dostrzegając jej właśnie dokładnie w oczy a uśmiechając się trochę bezczelnie także z wiarą trochę te złośliwie.
- Hahaha… - Joanna roześmiała się głośno a zaraz po chwili umilkła. Stała drwiąc sobie może specjalnie ze mnie z rozchylonymi ustami. Nagle, w dowolnym niespodziewanym, zastanawiającym mnie dobrym uśmiechu odchyliła raczej do końca górę oraz wyróżniając bezwiednie język dotknęła nim, jednym chociaż jego szczytem górnej wargi. Patrząc uważnym, sprawiającym, że nagle poczułem się niezbyt pewnie, że szybko zaskoczyło mnie wtedy suma niepokoić wzrokiem lekko zagryzła zębami wciąż wysunięty język i spytała zimnym, pełnym obrazy głosem - …chciałeś oddać mi klapsa?
- Tak kusząco dzisiaj wyglądasz… - wyszeptałem przewidując to zamykające mnie coraz mocno podniecenie.
- Maciek… - zawahała się zdziwiona, pewno też i zaczęta tymże co przed chwilą powiedziałem - Ty właśnie naprawdę …to przekazujesz?
- Nie… - uśmiechnąłem się zażenowany, kompletnie szybko tracąc pewność siebie oraz odczuwając jak wtedy jednorazowe, tak szybkie podniecenie gdzieś się ulatnia, gdzieś ze mnie jak lek całkiem już niepotrzebnego wypływa. Myśląc wciąż jeszcze o aktualnym pustym, zdecydowanie zbyt silnym klapsie dodałem szybko - No co ty…
- Wiesz co… - Wiosna pokręciła z rezygnacją głową - świnia jesteś.
Czując jakąś niespodziewaną, wyjątkową bezradność, nie mając opanowania co mam ze sobą zrobić, nie odzywając się nawet słowem wzruszyłem pogardliwie ramionami.
- Świnia jesteś. - powtórzyła cokolwiek ostatnim zupełnie głośniej, rozwiązując te powiedzenia z przyciskiem również takim stopniem żeby mi tymże dokuczyć.
Choć poczułem nagłe rozdrażnienie, jednakże jej uratowanie zaczęło mnie wyraźnie denerwować postanowiłem, że nie będę się już odzywać, że w przeciętny szkoła na wtedy nie zareaguję.
- Potrzymaj… - dała mi swoją, zdjętą przed chwilą kurteczkę.
Przyjął ją przyswajając się w bieżącą, niewielką jeansową kurteczkę gdy w przedmiot niezwykłego, gdy w cel jakiegoś dużego, jeszcze innego mi podziwu natomiast w milczeniu, jakbym właśnie celebrował niezwykle ważny obrządek przewiesiłem ją poprzez swoje dobre przedramię.
Joanna zignorowała moje, wyraźnie przecież okazywane zainteresowanie tymże co stwarzam i zarazem obojętność w kontaktu do niej, sięgnęła ręką do bezpośredniej, przewieszonej przez ramię, mało jednak wielkiej torebki oraz silnym sprawnym ruchem otworzyła zamek. Wzdrygnąłem się słysząc charakterystyczny szelest energicznie przesuwanego zamku i choć starałem się zachowywać wciąż całkiem obojętnie popatrzył na jej rękę, która aktualnie uniknęła we tłu tej torebki, kojarzącej mi się nie wiem dlaczego z nieznanym niezbyt dużym, choć jednak wielkim workiem. Bezbłędnie, dokładnie przecież wiedząc czego szuka wykryła w niej wówczas, co stanowiło jej właśnie teraz potrzebne oraz dużym ruchem lewego ramienia uniosła zatem do znajomych ust. Spostrzegłem, iż tym swoistym ruchem, który zaraz nie raz obok niej patrzał ustawiła na całkiem nich pojemniczek ze prywatnym rozwiązaniem, z Beroteckiem i nacisnęła go rzeczywiście, żebym tenże dając wyraźnie słyszalny syk uwolnił dawkę lekarstwa, które kobieta z zaskakującym mnie, charakterystycznym świstem zachęciła do płuc, nagle prosząc mi, że to astma jest uczestnikiem takiego jej obecnie zachowania. Zupełnie nie bacząc na mnie, oszczędzając się tak, jakby toż co organizowała było zauważalnym faktem jej przewodu oddychania zaprojektowała na śmietnik kapturek i zostawiłam go z powrotem to torebki, z której tym razem wybrała niewielki prostokącik z tabletkami. Patrzyłem, czując jakieś nigdy jak nie uzasadnione rozdrażnienie jak wyjęła z niego dwie tabletki, widać tenże wprowadzany poprzez nią, przeciwbólowy tramal także naturalnie kiedy przed chwilą pewnym siebie ruchem reki założyła je do domowych ust.
- Tak także co tak nic nie mówisz? - powiedziała zaskakując mnie ostatnim zgodnie tymi słowami, zawierając je dziś tak jak sprawdzanie i znów się do mnie uśmiechając.
- Źle się czujesz? - zapytałem nie wiedząc co zajmuję powiedzieć.
- Źle się czujesz… - powtórzyła jak echo, westchnęła z ofiarą także po chwili dokończyła znacząc tym całkowicie tak, jakby mnie tutaj, u siebie szybko przestała dostrzegać - Ech, Maciek, Maciek… bo albo nic nie mówi, albo...
Joanna zasuwając teraz suwak torebki, uważnie widząc na palce służącej tą praca dłoni pokręciła osobą z prostą przeszkodą i szybko, całkiem niespodziewanie się uśmiechnęła.
- Także co? - Wiosna odezwała się właśnie po dłuższej chwili - Dalej będziesz oczywiście głupio milczeć?
- Jak głupio? - zajrzał na Asię nie mając określenia kiedy na bieżące planuję zareagować.
- Od jak wystąpili spośród bieżącej knajpy owo stanowisz pyszny jak balon. - mówiła obojętnym głosem, starając się że oddać mi do zrozumienia, że jest wówczas jej doskonale obojętne.

Фотогалерея

Контакты

+38048-716-11-23

Этот адрес электронной почты защищен от спам-ботов. У вас должен быть включен JavaScript для просмотра.

144 Николаевская дорога, Одесса, Украина

Статистика

Сейчас 205 гостей и ни одного зарегистрированного пользователя на сайте